Podczas remontu starej posiadłości w Aberdeenshire pracownik budowlany, usuwając gruz, natknął się na dziwny pakunek. Wśród brudu i odłamków materiałów budowlanych leżała bezkształtna masa tkaniny i papieru, pokryta grubą warstwą sadzy. Materiał był tak wysuszony i zniszczony, że rozpadał się przy najmniejszym dotyku. Mimo to, na jednym z podartych fragmentów mężczyzna dostrzegł słabe, ledwie widoczne ślady dawnego miedziorytu.

Zamiast wyrzucić znalezisko wraz z resztą śmieci, robotnik włożył je do zwykłej torby i zabrał do domu. Tam tajemniczy pakunek przeleżał kilka lat, niemal całkowicie zapomniany.

Z czasem przedmiot trafił w ręce Briana Crossana, miejscowego nauczyciela, który pasjonował się dawnymi mapami. Szybko zrozumiał, że samodzielne rozłożenie znaleziska byłoby ryzykowne – kruchy papier mógł łatwo rozsypać się w pył. W rezultacie obiekt przekazano specjalistom z Biblioteki Narodowej Szkocji (National Library of Scotland).

Konserwatorzy stanęli przed niezwykle trudnym zadaniem. Lata gromadzenia się sadzy, zniszczenia spowodowane przez owady, procesy rozkładu oraz wysuszone włókna sprawiły, że dokument zamienił się w niemal nierozerwalną bryłę. Przez kilka miesięcy eksperci mozolnie oczyszczali powierzchnię i – milimetr po milimetrze – wygładzali niezliczone zagięcia.

Stopniowo wyłoniło się coś niezwykłego: wielka mapa ścienna o wymiarach około 2,1 na 1,5 metra, stworzona pod koniec XVII wieku przez słynnego holenderskiego rytownika Gerarda Valcka. Jej wartość okazała się ogromna – do tamtej pory znane były zaledwie dwa inne egzemplarze tego dzieła na całym świecie.

Pozostawało jednak kluczowe pytanie: jak tak cenny obiekt znalazł się wśród gruzu budowlanego? Śledztwo ujawniło zaskakującą historię. Biorąc pod uwagę stan mapy oraz okoliczności jej odkrycia, ktoś – prawdopodobnie w XIX lub na początku XX wieku – zwinął ten cenny dokument w ciasną kulę i wcisnął go w kamienny komin. Najwyraźniej posłużył on jako tani materiał izolacyjny, mający zatrzymać zimny przeciąg. I tak oto dzieło sztuki kartograficznej, które przetrwało trzy stulecia, zostało sprowadzone do roli zwykłego zatyczki do komina.

Jedynie przypadkowa czujność pracownika budowlanego uchroniła je przed zniszczeniem. Wystarczyłoby zaledwie kilka sekund więcej, a ten niezwykle rzadki zabytek historyczny mógłby trafić na wysypisko śmieci, znikając na zawsze z historii światowej kartografii.